kosz, bo koszyk byłby trochę mniejszy. I wykonany faktycznie z wikliny, tej prawdziwej. Byłam na warsztatach a naszym Miejskim Domu Kultury i plotłyśmy tam trzy po trzy hehe... także z wikliny :) Powiem Wam, że to świetna sprawa, mimo tego, że trzeba włożyć w to plecenie sporo siły rąk, głównie palców ale efekt niesamowity ! Co prawda musiałam znaleźć opiekę do dzieci na 5h. ale było warto !!! No to zapraszam do mojej fotorelacji, jak od początku powstawał mój kosz.
Jak widzicie, do kosza mieści się Zosia, więc jest spory ;) Cieszę się, że i naszej córeczce przypadł do gustu hehe... teraz czekam na wyschnięcie, pewnie będzie lżejszy i będą większe dziury :)
I sesja na podwórku w jesiennych tonacjach:
I jak Wam się podoba ??? Mnie bardzo i nie chcę poprzestać tylko na tym !
pozdrawiam ciepło !!!