3.10.2018

szyję sobie- odc. 17

Jak już wspominałam kilka postów temu Renia zaprosiła nas do kolejnej lekcji szycia,
tym razem temat WYPUSTKI ...



Po próbach z wypustkami na torbie zabrałam się do szycia obiecanych już sukieneczek ;) jednak plan musiałam zmodyfikować, bo nie doczytałam, że zamawiając jedną sztukę materiału dostanę 0,5 metra zamiast 1m... Dodałam dresówki, które mi zostały po szyciu kominów dla dzieci.
 Pierwsza powstała sukienka niebieska.



pierwsza przymiarka czy krój ok....


i wykańczanie...



Zosia miała fazę na wygłupy :)


 Drugą uszyłam seledynową  



podobnie jak przy niebieskiej, wstępna przymiarka


i wykańczanie



A na końcu różową.





Na koniec mogę tylko Wam się przyznać do swoich przemyśleń, że szycie podstawowe to pikuś ale wykańczanie wykańcza !!! No zeszło mi na tych upiększających elementach.... ech ! i dekolty jakieś spore.... ale generalnie jestem zadowolona z tych sukieneczek, zobaczymy co dalsze życie przyniesie i co wyjdzie spod mojej maszyny :) podoba mi się to tworzenie i JUŻ ! 
Dzięki Reniu za kopniaka w tę stronę :) Deszczowe uściski z dzikiego zachodu podsyłam !!!



2.10.2018

dla sprawdzenia nr. 46

serwetki, jaki będzie efekt po jej użyciu.... taki prosty, bez efektu WOW... ale spoko, do zaakceptowania i już u nowego właściciela :) a słoik po niemieckim miodzie :)



Tu skorzystam jeszcze z okazji i pokażę nasze poczynania na TO wyzwanie w KTM


Z racji tego, że my ostatnio zakopani w temacie ziemniaczanym :) pomyślałam, że wykonamy obraz ze stempli ziemniaczanych właśnie w temacie, który wymyśliły dla nas dziewczyny, skrzydlatych przyjaciół. A na tapecie u nas pszczoły więc one w roli głównej.


Pierwsze pieczątki odcisnęliśmy foremkami do wykrawania ciasteczek. Bardzo fajnie te pieczątki wyszły. Wykrawanie nożem było o wiele trudniejsze ale przy mojej pomocy się udało :)




Zosia była zachwycona zabawą w stemple i brudzeniem siebie ;)


Ten u góry obrazek jest sporej wielkości bo chyba A4, wykonaliśmy go wspólnie, jak widać to łąka z ulem i pszczołami oraz latającymi motylami nad kwiatem, no ale znalazły się też dwa ptaszki (na gałęzi i w trawie).... do tego słońce i chmury.... wszystko odbite stemplami:)


Natomiast ten obrazek wykonał Jaś, pszczoły mieszkają na drzewie i latają wokół. 
Dodatkowo w niedzielę John wyzbierał wszystkie pióra po naszych kurach, które niestety zjadł jastrząb i wspólnie ze mną zrobił indiański pióropusz o którym od dawna marzył, z takimi po bokach piórami spadającymi... do tego indiańskie naszyjniki i voila :) tipi też wróciło do łask więc jak ktoś ma ochotę to zapraszamy do wioski indiańskiej :)


Powiem Wam , że bardzo miło spędziliśmy ten czas ze stemplami z ziemniaków, przypomniały mi się czasy dzieciństwa kiedy to sami mieliśmy takie zadania do wykonania. Polecam !!!

Dzięki Dziewczyny za wywołanie tematu i przyczynienie się do naszej wspólnej zabawy ;) POZDRAWIAMY !!!


1.10.2018

glina c.d.

Dawno te prace nad gliną były ale niestety na efekt końcowy trzeba trochę czekać stąd późny post. 
Tu z kolei prace nad zegarem i potworkami:



Po lewej po lepieniu a po prawej po szkliwieniu ale przed wypaleniem


Tu już po wypaleniu ale efekt jest inny niż myślałam, nie za bardzo mi się podoba.... cóż uczymy się na swoich błędach i wciąż poznaję glinę....


I chłopców potworki:



Praca z gliną nie jest prosta ale może dawać niesamowite efekty, pierwsze koty, a może i drugie koty za płoty :) A festyn generalnie bardzo przyjemny, pogoda słoneczna, więc z tego się bardzo cieszyliśmy, trochę mała frekwencja uczestników ale to już trudno, zrobiliśmy co mogliśmy żeby jak najlepiej rozgłośnić imprezę. Dzieci zadowolone, chłopcy Karol - 2 miejsce za obraz ziemniakiem malowany, Jaś- 2 miejsce za rzut ziemniakiem do celu....a Zosia z Pawłem wyskakani na zamkach dmuchanych... nic tylko miło wspominać ten czas !!! pozdrawiamy :):):)