Opowiem Wam najpierw historię tego łóżeczka. Dostaliśmy je od przyjaciół, chcieli je spalić w kominku, gdybyśmy go nie zabrali... Ono było trzy piętrowe, ale takie w literę L, to trzecie łóżeczko, mniejsze od tych dwóch było jakby prostopadle do tych i to łóżko nie było wolnostojące tylko przykręcane do ściany, co mi nie odpowiadało i poprosiłam najpierw brata o to, żeby zrobił z niego wolno stojące łóżko a potem tatę aby je udoskonalił :)
Poniżej w przed zmianami....
Tu już po malowaniu białą farbą do drewna.
Tu niektóre elementy dekoracyjne najpierw je szkicowałam na deskach a tata wycinał, no i wspólne malowanie. Koty pomalowane przez chłopców na takie jakie mamy na podwórku :)
I w trakcie montażu do elementów dekoracyjnych są jeszcze sztachety na płot.
łóżeczko zostało przerobione dla naszych dziewczynek, Zosi i Teresi. Zosia ma dodatkowo sztachetki z decoupage z krainą lodu i syrenką Ariel (na górze) a Teresia ma biedronki ( na dole)
I jak Wam się podoba ? Bo mnie bardzo :) Wiem, że taki kolorowy misz masz ale.... DZIEWCZYNKI zachwycone a to mnie najbardziej cieszy ! Wyściskały dziadka, dziękując mu za super łóżko, no a ja czekam na moment kiedy będą tam spać, na ich miny przy zasypianiu itd... SUPER sprawa :)
Dzisiaj słoneczko nas zarumieniło, dziewczynki to małe buraczki a ja czuję swoje czoło :) Gałązki po obcinaniu jabłoni spalone, chlebek dzieci piekły nad ogniskiem, do tego dokarmialiśmy trawą owce i prawie cały dzień dzieciarnia robiła błotne pączki. A ja pcham pomału do przodu moje kolejne prace :)
Padam, więc lecę do mycia i do spania ! Dobranoc :)
