25.10.2017

śnieżynki

Nasza blogowa koleżanka Olka, ma swój gościnny występ TU. Z racji mojego teraz supłania na szydełku stwierdziłam, że skosztuję przepisu Oli. A przepis prosty i przyjemny więc polecam. Dozwolone są też modyfikacje więc też można się przy okazji fajnie pobawić, co uczyniłam.



Jak widać przygotowany sprzęcior. Pierwszy raz korzystałam z takiego koła, żeby równo upiąć śnieżynki, bardzo mi ta podpowiedź Oli się spodobała. I pierwszy raz usztywniałam na mieszankę ŁUGA+WIKOL... podpowiedź od koleżanki blogowej.... Zawsze robiłam to na krochmal, co doprowadzało mnie do szewskiej pasji, ciągnące się gluty i te przezroczyste pajęczyny w okienkach po wyschnięciu.... tym razem jestem bardziej zadowolona :)



Przy okazji śnieżynek na usztywnienie załapał się aniołek ale to pewnie temat na inny post :)


U mnie 6 modyfikacji, włącznie ze zwykłymi słupkami a głównie skracałam
 i wymyślałam coś na ramionach śnieżynek :)




Niestety u mnie podziało się tak jak u jednej z naszych koleżanek, zardzewiały szpilki. Na szczęście tylko na dwóch sztukach.... Upinałam nimi nie raz więc nie wiem czemu no ale cóż....




Te miejsca przebarwień pomalowałam białą farbą, z bliska widać ale z daleka na choince nie będzie
a przynajmniej nie bolą mnie te rdzawe plamki. Cóż no w prezencie nikt ich nie dostanie
 ale nasza choinka będzie ozdobniejsza :)


Jestem bardzo zadowolona z tego nowego sposobu usztywniania (ługa + wikol), tylko te szpilki, no ale nie będę się załamywać, ślady zatarte a zielone igły choinki jeszcze bardziej zasłonią niedociągnięcia ;)

Śnieżynki Oli bardzo ładnie się prezentują, z pewnością powstaną kolejne !!!
pozdrawiam Was ciepło :)


24.10.2017

donat czy pączek ?

Różnie nazywane. Chociaż te z dziurką to raczej są donaty, u nas też są nazywane oponkami ze względu na kształt podobny do opony auta zapewne, chociaż mogę się mylić hehe ;) Mój słodki wypiek wyczarowany z włóczki i wykonany na drutach. Całość wypełniona wypełniaczem z poduszki. Umówmy się że ten donat jest słabo usmażony (brak odpowiedniego koloru włóczki), 
w niebieskiej (jagodowej???) polewie z żółtą posypką.
Ma służyć jako poduszeczka na szpilki/igły, tzw. igielnik :) 

Ale od początku. Świetnie przy mojej pracy bawiła się Zosia, 
sami popatrzcie jaka pomocnica z niej rośnie :


 dosłownie jak mały kociak z kłębkiem włóczki :)



U góry w trakcie dziergania jeszcze, na dole w trakcie przyszywania posypkowych koralików.




i ze szpilami:


Jest dość spory jak na donata, taki nienaturalnej wielkości ale jestem zadowolona, że spróbowałam go wykonać. Odrazu taki miałam zamiar jak zobaczyłam ten wzór. A wzór jest banalnie prosty i zawsze mogę przetrenować z mniejszą ilością oczek, żeby go trochę zmniejszyć.

Na dziś tyle, zadzieram kiecę i lecę :) !!!



23.10.2017

wyjątkowa materyczka (86)

bo z wyjątkowym, rzadkim imieniem Cyprian. Nikogo z takim imieniem nigdy nie spotkałam ale metryczkę wyszyłam i mogę się tym cieszyć hehe ;)


Pozdrawiam poniedziałkowo i życzę owocnego tygodnia. Mam tyyyyyyle planów.... :) papa


20.10.2017

w złocieniach nr. 14

Dzisiaj dawno zapomniane decou...słoiczek po kawie oklejony złocistą serwetką z aniołkami.





Po radzie Ani, bo nie mogłam patrzeć ma tą nakrętkę, okleiłam ją sznurkiem i dodałam trochę złotej konturówki, jest duuużo lepiej :) miłego kolejnego weekendu życzę !!!







19.10.2017

kominki

Dostałam taką fajną w pandy dresowkę.  Starczyło mi na dwa kominki ale pandy są bokiem inaczej nie chciały wyjść dwa ale tak też może być. Jeden został u nas i nosi go Zosia, 
drugi wysłałam chrześnicy Helence.



Pozdrawiam i życzę słonecznego jesiennego dnia! :)