Skoro wczoraj był pierwszy dzień wiosny to pomyślałam, że dzisiaj i ja coś wiosennego pokażę... Zapewne każdy już marzy o ciepełku i zieleniach, które kryją jeszcze w sobie roślinki, o pachnących kwiatach, rozśpiewanych ptaszorkach.... ach.... będzie cudnie jak prawdziwa wiosna przyjdzie. Póki co jeszcze musimy uzbroić się w cierpliwość i żeby Wam umilić ten czas, poniżej wiosenny słoiczek z prymulkami (Pierwiosnki i prymulki to to samo).




Opiszę co zrobiłam, bo dawno o tym pisałam, więc może w ramach przypomnienia i może zainspirowania kogoś o tym wspomnę :) Słoik po kawie, wypitej nie przeze mnie :) całość pokryta najpierw zwykłą białą farbą, ja mam jakąś do ścian. Farbę nanoszę gąbeczką, tak samo potraktowałam też pokrywkę, która w oryginale jest złota. Następnie wybrałam serwetkę, wycięłam koła, przykleiłam klejem do słoika (u mnie wikol lekko rozcieńczony). Po wyschnięciu zrobiłam bejcą niebieską takie niebieskie zabrudzenia i na końcu wykonałam patyczkiem do uszu koronkową rameczkę wokół obrazków. Po dokładnych wyschnięciu słoika (zostawiam go na noc w warunkach pokojowych) polakierowałam całość, włącznie z nakrętką lakierem nitro do drewna.
Słoik jeszcze nie ma właściciela ale jest odłożony w odpowiednie miejsce na swój czas :) A no i kolejne już umyte słoiki czekają na ozdobienie, może dzieciarnie zaproszę do tej zabawy i zrobimy wielkanocne prezenty ?! to jest myśl :)
Pozdrawiam wiosennie, jeśli chodzi o kalendarz a zimowo, jeśli chodzi o padający za oknem śnieg :)